Spektakl „Dziwny przypadek psa nocną porą”

Dawno temu udowodniono, że ludzie wielu rzeczy uczą się od zwierząt. Uczymy się od naszych braci mniejszych empatii, oddania, a także zadowolenia z życia. Czy można jednak nauczyć się czegoś od psa, który leży przebity widłami w jednym z angielskich przydomowych ogródków?

Dziwny przypadek psa nocną porą (sztuka wystawiana w Teatrze Dramatycznym – Scena na Woli, na podstawie powieści Marka Hoddona o tym samym tytule) udowadnia, że tak – martwy pies może uczyć tolerancji.

Z powodu niewyjaśnionego morderstwa dokonanego na zwierzęciu, bohater sztuki – piętnastoletni, autystyczny Christopher postanawia rozpocząć własne śledztwo. Jego zaangażowanie prowadzi do tego, że zaczyna on robić rzeczy, których nie robił wcześniej oraz dowiadywać się o sprawach, o których wcześniej nie miał pojęcia. Całe dochodzenie z biegiem czasu staje się dla amatorskiego detektywa coraz bardziej bolesne.

Widz śledzący poczynania Christophera (granego fenomenalnie na deskach Teatru Dramatycznego przez Krzysztofa Szczepaniaka) zaczyna rozpoznawać rzeczywistość w taki sposób, w jaki widzi ją główny bohater. Jest to widok inny niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Świat widziany oczami osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu jest pełen sprzeczności oraz niekonsekwencji wynikającej najczęściej z dosłownego odbioru tego, co robią i mówią inni. Jest to również świat pełen niezrozumiałych bodźców wzrokowych, słuchowych i dotykowych, docierających do mózgu w inny niż zazwyczaj sposób. Widz bardzo szybko może poczuć lęki i motywacje głównego bohatera, ponieważ cała przestrzeń sceniczna zorganizowana jest w taki sposób, aby oglądający mógł odczuć więź z piętnastolatkiem i zacząć się z nim utożsamiać.

Dziwy przypadek psa nocną porą to wzruszająca i zaskakująca opowieść o różnych postaciach miłości, kłamstwa i lęku. Jest to także opowieść o trudnych relacjach, które bardzo często zdarzają się w rodzinach osób niepełnosprawnych. Jest to jednak przede wszystkim opowieść o młodym człowieku żyjącym w świecie, w którym nie potrafi się odnaleźć.

Podczas spektaklu Christopher zaczyna lepiej rozumieć siebie, swoją rodzinę i relacje rządzące światem ludzi. Widz natomiast zaczyna lepiej rozumieć Christophera, a co za tym idzie – inne osoby jemu podobne.

Moim zdaniem sam fakt lepszego zrozumienia głównego bohatera prowadzi do tolerancji oraz akceptowania pewnych inności. Kiedy potrafimy przewidzieć niektóre zachowania albo chociaż wiemy z czego one wynikają, jesteśmy bardziej skłonni uznać je za naturalne. Spektakl niesie ze sobą odczucia, które pozwalają zrozumieć osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, a o których trudno będzie zapomnieć.

Najlepszym dowodem na poparcie tej tezy, że zrozumienie prowadzi do tolerancji są słowa jednego z uczniów 55 Społecznego Gimnazjum, które brzmiały mniej więcej tak: Od dziś będę patrzeć inaczej na moich kolegów, którzy są podobni do Christophera.

Michał Przyborowski (pedagog)